IWE – wspomnienia z kursu 2015

Wspomnienia z kursu IWE i „Zimny Herbert”

Będąc ostatnio w Instytucie Spawalnictwa w Gliwicach na szkoleniu VT1+VT2, przypomniało mi się jak w zeszłym roku zdawałem egzaminy na Międzynarodowego Inżyniera Spawalnika. Wspomnienia wróciły…  🙂

            „Zimny Herbert” – taki zwrot słyszeliśmy wielokrotnie podczas studiów podyplomowych na Politechnice Częstochowskiej, które przygotowują do egzaminu na Międzynarodowego Inżyniera Spawalnika, odbywającego się w Instytucie Spawalnictwa w Gliwicach. Co oznaczają? – wyjaśnię nieco później.

            Wiadomo, studia jak studia, można się spotkać ze znajomymi a każdy zjazd pozwala na wymianę doświadczeń pomiędzy pracownikami różnych zakładów pracy. Są to często specjaliści w swojej dziedzinie, chcący osiągnąć dodatkowy, jeden z najwyższych poziomów, w szeroko pojętym spawalnictwie. Korzystnym jest, że większość studentów należy do przemysłu, dzięki czemu bardzo często poruszane są kwestie, o których nie dowiedzielibyśmy się z książek. Dyskusje na tematy praktyczne z wykładowcami (z tzw. życia – z przemysłu wzięte) pozwalały na szersze spojrzenie na szereg zagadnień związanych m.in. z projektowaniem i wykonywaniem konstrukcji, kontrolowaniem czy nadzorowaniem procesów spawalniczych.

Jak powszechnie wiadomo, spawalnictwo na kursie IWE zostało podzielone na cztery grupy zwane modułami, które obejmują;

  1. Technologia i urządzenia spawalnicze,
  2. Materiały i ich własności spawalnicze,
  3. Projektowanie i konstruowanie konstrukcji spawanych,
  4. Zagadnienia związane z produkcją i zastosowaniem wyrobów spawanych.

Elementami, które stwarzają pewne powiązania pomiędzy tymi grupami są normy a także wiele aspektów  technicznych.

            Studia podyplomowe „Wymagania i kompetencje Międzynarodowego Inżyniera Spawalnika” w PCz, podzielone są na dwa semestry. W pierwszym omawia się zagadnienia z 1 i 2 modułu, w drugim zaś z 3 i 4. Na końcu każdego semestru odbywały się egzaminy wewnętrzne, które pozwalały przygotować się do egzaminu ostatecznego w IS Gliwice.

Egzamin na Międzynarodowego Inżyniera Spawalnika, zawsze był pewną zagadką. Słyszeliśmy wiele opowieści o panującym wówczas stresie, który podobno jest tak potężny, że powoduje się problem z właściwym wypowiedzeniem się podczas egzaminów ustnych.

Sam egzamin w IS podzielony jest na cztery etapy. Pierwszy uzupełnia wiedzę o procesy, które na Politechnikach są rzadko demonstrowane (m.in. spawanie laserowe czy klejenie) oczywiście łącznie z pokazami, drugi obejmuje szereg egzaminów pisemnych (4 moduły po 80 pytań). Trzeci skupia w sobie tzw. część europejską (4 moduły po 23 pytania), a na końcu etap czwarty, czyli długo wyczekiwany przez wszystkich – egzamin ustny (po 1 pytaniu z każdego modułu).

Wielu kursantów zapewne nie może się doczekać by stanąć z komisją twarzą w twarz J.

            Na kursie przygotowawczym (studiach podyplomowych w Częstochowie) pierwszy etap rozpoczął się egzaminem wstępnym, którego zaliczenie otwierało drogę do dalszej nauki.  Semestr ten przeleciał błyskawicznie a przed przerwą wakacyjną mieliśmy możliwość odwiedzić znaną zarówno w Polsce jak i na Świecie firmę Wielton z Wielunia. Taki wyjazd na pewno wielu uczestnikom uzmysłowił jak wygląda potężny zakład produkcyjny od wewnątrz a także udowodnił co można osiągnąć ciężką pracą i mądrymi decyzjami czyli od małego warsztatu do światowego giganta.

Semestr ten zakończył się egzaminem wewnętrznym, którego zaliczenie gwarantowało możliwość dalszej nauki.

            Drugi etap rozpoczęliśmy już we wrześniu i właśnie wtedy wielu z nas rozpoczęło powakacyjne odświeżanie wiedzy i doszkalanie, przygotowując się do kolejnych  przyszłych egzaminów. W między czasie (z racji tego, że są to studia podyplomowe) należało napisać pracę końcową (dyplomową).

            Egzamin wewnętrzny (końcowy) wyglądał dosyć ciekawie; nastawienie komisji było z jednej strony życzliwe a z drugiej chętnie zadawali kłopotliwe pytania, którymi punktowali kursanta. Wtedy właśnie niektórzy dowiedzieli się co oznaczają słowa „Zimny Herbert”. Jest to po prostu nic innego jak zanik pamięci spowodowany mocnym, skumulowanym stresem.

Egzamin ten, mógł dać wiele informacji na temat ewentualnych braków wiedzy, lub pokazać w jaki sposób należy przygotować się do niego. Człowiek musi być elastyczny; w danym momencie rozmawiamy o jednym a za chwilę opowiadamy o całkiem innych zagadnieniach, po prostu trzeba w tym siedzieć i się orientować.

Pozwolę sobie przytoczyć słowa kolegi, które usłyszeliśmy przed egzaminem, są one doskonałym podsumowaniem; pada pytanie; „Jaki jest słoń?”. No i odpowiadamy: „Słoń jest duży, siwy, ma wielkie uszy, kły i trąbę, którą może pić wodę a podczas picia zwinąć ją w tzw. ślimaka. A rodzaje ślimaków to…

I właśnie to jest cała esencja takiego egzaminu – czyli nie wyryte na pamięć regułki a ugruntowana wiedza wraz z umiejętnością, otwarcia w danej chwili innej „szufladki” w mózgu z konkretnym zagadnieniem.

            Egzaminy w Instytucie Spawalnictwa w Gliwicach rozpoczęły się pod koniec stycznia.

Z racji tego, że miało do niego przystąpić około 40 osób podzielono nas na dwie grupy – jedna w pierwszym tygodniu, druga w następnym.

Tak jak wspominałem; pierwsze dwa dni były uzupełnieniem wiedzy. W środę egzaminy pisemne (testy) z 4 modułów „Polskich”. Jest to dosyć wyczerpujące z racji skumulowania się wielu czynników. Co ciekawe wyniki miały być ogłoszone dopiero w czwartek po napisaniu części „Europejskiej” czyli około godziny 12 – w samo południe niczym na Dzikim Zachodzie.

            Szczerze mówiąc oczekiwanie na wyniki było dla wielu niesamowicie stresujące. Można było zobaczyć pewną tendencję, że w pierwsze dwa dni doszkalająco-pokazowe byliśmy radośni i skłonni do żartów, środa budziła mieszane uczucia, no a czwartek ogromny stres głównie dlatego, że zdanie egzaminów z poszczególnych modułów warunkowało możliwość przystąpienia (z zaliczonych modułów) do egzaminu ustnego.

Po ogłoszeniu, przewodniczący komisji zapowiedział, o której godzinie rozpoczną się  egzaminy ustne. Z reguły właśnie w czwartek jest pytanych około 6 osób a w piątek pozostali kandydaci do tytułu (wiele zależy oczywiście od ilości zdających). Egzamin przeprowadzany jest w następujący sposób: zdający losuje zestaw z 4 pytaniami (z każdego modułu po jednym) po czym siada w ławce i na kartce przygotowuje plan wypowiedzi lub skrót informacji jakie posiada na dany temat. Takie zapiski ułatwiają odpowiedź i pozwalają sobie wszystko poukładać w kolejności – bez chaosu. Następnie kandydat zostaje zaproszony przez komisję do pochwalenia się swoją wiedzą.

Po wyjściu z sali, uzyskując wynik pozytywny można odczuć wielką ulgę (tzw. „Kamień z serca”, „Baba z wozu …” itd.). Nie jeden z kolegów skakał z radości wiedząc, że ma ten etap już za sobą.

            Uważam, że tego egzaminu nie można porównać z innymi na studiach. W razie niepowodzenia kursant otrzymuje niesamowitą szansę aby uzupełnić brakujące informacje i pojawić się za jakiś czas na poprawce, a po dwóch niezaliczonych poprawkach musi powtórzyć na uczelni moduł, z którego nie zaliczył by później ponownie przystąpić do egzaminu w IS.

Tak naprawdę dla wielu uzyskanie tytułu Międzynarodowego Inżyniera Spawalnika, otwiera wcześniej zamknięte furtki w rozwijaniu swojej kariery zawodowej a także pomaga w zdobyciu nowego doświadczenia w spawalnictwie.

            Kończąc chciałbym wyrazić wdzięczność dla Wykładowców z Politechniki Częstochowskiej i Gości, którzy świetnie przygotowywali nas do tego, jednego z najważniejszych egzaminów w życiu.

Z serdecznymi pozdrowieniami

Mgr  inż.  Paweł Wilk (IWE)

Ps. Pisząc powyższe nie mógł bym nie wspomnieć o bardzo dobrym jedzeniu, wydawanym w stołówce Instytutu Spawalnictwa 🙂